9 marca 2012

the vow

Dziś wybraliśmy się do kina, z wielką klasową walką :) na 'i że cię nie opuszczę'.
Do tej pory jestem zachwycona! Nie dość, że film wyciskacz łez, ale nie jest typowym romansidłem. Było dużo scen, w których oczy same napływały łzami.
Naprawdę... Ciężko odzyskać miłość do ukochanej.
Ale po kolei... Jak na samym początku jest zaznaczone - film jest na faktach autentycznych. Para szaleńczo zakochanych ludzi obiecują sobie całe życie. Chcą spędzić je razem. Biorą ślub i ich miłość nabiera coraz większego smaku. Nagle - mają wypadek. Chłopak przeżyje prawie bez obrażeń, natomiast dziewczyna... Już gorzej. Przez jakiś czas leży w śpiączce,ale kiedy się budzi i mówi słowa do męża, że go nie pamięta - historia staje się naprawdę... nie do wiary. Ten, nie poddaje się i robi wszystko by jego ukochana odzyskała pamięć i by jej nie stracił. To wszystko to się dzieje, kiedy ona próbuje dowiedzieć się kim jest naprawdę - jest ciężką sprawą... Na jej drodze pojawia się były narzeczony, z którym 5 lat wcześniej zerwała, zaczęła nowe,wspaniałe życie z obecnym mężem. Nic jednak nie pamięta... I tylko właśnie tego nie może sobie przypomnieć... Przez ten cały czas bardzo go rani, aż w końcu on się poddaje. Ale co się stanie później - najlepiej obejrzeć film samemu. Aktorzy doskonale wcielili się w swoje role.
Moim zdaniem film ma coś w sobie z psychologii - zaczynamy w głowie wcielać się w ich role i uciekamy myślami do ich historii. Oboje się starają a film opowiada o efekcie tych starań. Bardzo porusza, jest prawdziwy i daje do myślenia. A ja takie uwielbiam. A Wy? Jeśli nie oglądaliście, naprawdę warto się wybrać.









3 komentarze: